Strach po zmroku, rozszarpane śmieci, zniszczone posesje i mieszkańcy bojący się wyjść z domu. Wójt Gminy Lutowiska alarmuje: sytuacja wymknęła się spod kontroli! Do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska trafiło pilne pismo z żądaniem wydania zgody na odstrzał redukcyjny niedźwiedzia brunatnego.
Według władz gminy niebezpieczny drapieżnik od tygodni coraz śmielej wkracza między ludzi. Zwierzę ma wykazywać zaawansowane objawy synantropizacji, co oznacza, że straciło naturalny lęk przed człowiekiem i traktuje zabudowane tereny jako łatwe źródło pożywienia.
Mieszkańcy żyją w strachu
Wójt Janusz Andrzej Kupra podkreśla, że od złożenia wniosku o odstrzał minęło już 15 dni, a gmina nie otrzymała żadnej decyzji ani konkretnej odpowiedzi ze strony Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
– Niepokój wśród lokalnej społeczności osiągnął krytyczny poziom. Mieszkańcy realnie obawiają się o życie i zdrowie swoje oraz swoich bliskich – czytamy w piśmie skierowanym do GDOŚ.
Jak wynika z dokumentu, po zmroku ruch pieszy w niektórych miejscowościach niemal całkowicie zamarł. Ludzie boją się spacerować, a nawet wychodzić z domów.


Seria niebezpiecznych incydentów
Lista zdarzeń, które przytoczono w piśmie, robi ogromne wrażenie:
🔴 15 czerwca – Lutowiska
Niedźwiedź zniszczył kompostownik, rozrzucił śmieci i przewracał przedmioty na posesji.
🔴 17 czerwca – Lutowiska
Drapieżnik wyciągnął wielkie pojemniki na odpady na środek podwórka przed blokiem mieszkalnym.
🔴 17 czerwca – Smolnik
Niedźwiedź wszedł w gęstą zabudowę mieszkaniową i rozrzucił śmieci przed budynkiem wielorodzinnym.
🔴 20 czerwca – Lutowiska
Całkowicie zniszczony został kompostownik znajdujący się przy blokach mieszkalnych.
🔴 22 czerwca – Chmiel
Wieczorem niedźwiedź żerował na prywatnej posesji. Osoba, która natknęła się na zwierzę podczas ucieczki, doznała obrażeń.
🔴 22 czerwca – Chmiel
Rozszarpane worki ze śmieciami, uszkodzony kompostownik i ogromny niepokój mieszkańców.
🔴 24 czerwca – Lutowiska
Nawet petardy hukowe i błyskowe nie odstraszyły zwierzęcia, które nadal przebywało w pobliżu budynków wielorodzinnych.
„To tykająca bomba”
Władze gminy nie ukrywają, że obawiają się tragedii. W piśmie podkreślono, że niedźwiedź coraz częściej pojawia się wśród ludzi, ignoruje próby płoszenia i nie reaguje na obecność mieszkańców.
Zdaniem samorządu dalsze przeciąganie decyzji może doprowadzić do wypadku zagrażającego życiu człowieka.
– Zwierzę traktuje obszary zamieszkane jako źródło pożywienia i utraciło instynktowny lęk przed człowiekiem – alarmują urzędnicy.
Teraz oczy mieszkańców Bieszczad zwrócone są na Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Od jej decyzji może zależeć, czy niebezpieczny problem zostanie rozwiązany, zanim dojdzie do prawdziwego dramatu.











