PIERWSZA KOMUNIA W CIENIU STRACHU! Niedźwiedzie spacerowały pod kościołem w Wołkowyi

Prawdziwy horror przeżyli mieszkańcy Wołkowyi w Bieszczadach. W chwili, gdy dzieci kończyły uroczystość Pierwszej Komunii Świętej i wychodziły z kościoła, w miejscowości miały pojawić się dwa niedźwiedzie! Wśród mieszkańców zapanowało ogromne poruszenie i strach o bezpieczeństwo najmłodszych.

W okolicach Wołkowyi spotkanie niedźwiedzia nie jest rzadkością. Dziś, w niedzielę 10 maja 2026 roku, pojawiły się w wiosce w czasie gdy w kościele dzieci przyjmowały Pierwszą Komunię Świętą.

Jak informuje portal eSanok.pl, to kolejny z serii niebezpiecznych incydentów z udziałem drapieżników na terenie gminy Solina i powiatu leskiego. Tylko w ciągu ostatniej doby policjanci mieli interweniować aż sześć razy w związku z niedźwiedziami podchodzącymi pod domy i gospodarstwa.
Informacje, że niedźwiedzie są w pobliżu były już znane wcześniej. Policja z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi jeździła nocą po wsi i próbowała wystraszyć drapieżniki. Daremnie. Wiele wskazuje na to, że zwierzęta tracą lęk przed tego typu bodźcami.

Alarm podniósł poseł Andrzej Zapałowski, który opisał sytuację w mediach społecznościowych.
– „Przed chwilą otrzymałem alarmujący telefon z Wołkowyi. Dzieci wychodziły z kościoła po uroczystej Pierwszej Komunii, a przed kościołem spacerowały dwa niedźwiedzie. Policja całą noc jeździła po wsi odstraszając sygnałami niedźwiedzie. Policjanci nic więcej nie mogli zrobić. Państwo nie działa!” – napisał dziś (niedziela, 10 maja 2026) poseł.

Choć tym razem nie doszło do ataku ani bezpośredniego zagrożenia dla uczestników uroczystości, mieszkańcy mówią wprost: sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Drapieżniki coraz śmielej wchodzą do miejscowości i tracą lęk przed ludźmi.

Do sprawy ostro odnosi się również radny gminy Solina Łukasz Dytkowski. Samorządowiec domaga się zdecydowanych działań od władz centralnych i skierował pismo do premiera Donalda Tuska.

– „Jako mieszkaniec gminy Solina żądam wprowadzenia przez Premiera stanu nadzwyczajnego w formie stanu wyjątkowego lub klęski żywiołowej. Dość wykorzystywania policji do głupiego jeżdżenia za niedźwiedziami” – napisał radny.

W innym wpisie Dytkowski poinformował, że wysłał oficjalny apel o „redukcję niedźwiedzi stwarzających zagrożenie” na terenie kilku powiatów.
Tymczasem mieszkańcy regionu są coraz bardziej podzieleni. W komentarzach pod publikacjami nie brakuje emocji.

– „To już plaga spowodowana przegęszczeniem i głodem w lesie” – napisała jedna z internautek.
– „Ciekawe co jeszcze musi się stać, żeby doszło do zmian” – komentuje inny mieszkaniec.
Policja potwierdza, że interwencje dotyczące niedźwiedzi w regionie są coraz częstsze. Funkcjonariusze używają sygnałów dźwiękowych i świetlnych, by odstraszać zwierzęta, jednak możliwości działania są ograniczone.
Mieszkańcy Bieszczad pytają dziś jedno: czy musi dojść do tragedii, aby ktoś podjął zdecydowane kroki?
Źródło: esanok.pl, Policja.pl,

Shares