W Lesku tradycja cotygodniowych targów sięga końca XV wieku – już 9 grudnia 1490 roku król Kazimierz Jagiellończyk nadał miastu prawo organizowania jarmarków oraz czwartkowych targów. Z czasem dzień handlowy przesunięto na wtorek, a rynek w Lesku stał się miejscem spotkań kupców z sąsiednich wsi i miasteczek.

W okresie międzywojennym wtorkowy targ zachował swój centralny charakter, przyciągając tłumy rolników sprzedających zboża, ziemniaki, warzywa i produkty mleczne. Wśród najczęściej wymienianych towarów w leskich ogłoszeniach z prasy lat trzydziestych pojawiały się również wina węgierskie oraz bydło, na co wskazują zapisy z archiwalnych wykazów podatkowych – handel tymi dobrami stanowił wciąż istotne źródło dochodu dla lokalnych kupców, zwłaszcza członków społeczności żydowskiej, którzy kontrolowali ponad 80 % sklepów i większość zakładów związanych z rozlewnią trunków czy handlem bydłem.



Leskie targowisko było podzielone na sektor targowy – z ławami dla rolników wokół głównego placu – oraz stoiska w stałych sklepach i w zabudowaniach przy ryneczku. Niedaleko ratusza swoje punkty mieli kramarze z wyrobami rzemieślniczymi: od obuwia i sukien po garncarstwo i introligatorstwo. W piśmie „Głos Leszczański” z 1934 roku znaleźć można ogłoszenia o sprzedaży zegarków, maszyn rolniczych czy nawet sztucznych nawozów – dowód na to, że handel w Lesku wykraczał poza tradycyjne wyroby ludowe.



Lata trzydzieste przyniosły rosnące trudności gospodarcze. Spadek cen zbóż o ponad 60 % między 1928 a 1935 rokiem, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich podatków gruntowych, zmusił chłopów do większej sprzedaży swoich plonów, co pogłębiało zjawisko „podaży głodowej” i prowadziło do dalszego obniżenia ich wartości. Również Lesko odczuło te zawirowania – liczba handlarzy na targowisku wzrosła, ale obroty malały, a część kupców zmuszona była przerzucić się na sprzedaż tanich, drobnych artykułów codziennego użytku.



Mimo trudności, cotygodniowy wtorek w Lesku pozostawał wydarzeniem towarzyskim. Przyjeżdżali tu właściciele niewielkich dymówek, majstrowie szewscy i krawieccy, a także drwale i przewoźnicy wożący drewno czy węgiel drzewny. W archiwalnych relacjach mieszkańców wspomina się o wesołym gwarze, licytacjach i targowych obiadach w gospodach, gdzie przy kuflu piwa dogadywano warunki kolejnych transakcji.



Przed wybuchem II wojny światowej wtorkowy targ w Lesku stracił swój historyczny splendor, ale do końca września 1939 roku – gdy ostatni kupcy opuszczali miasto – pełnił nadal funkcję handlowego serca regionu.



































