Dziś, w czwartek 29 listopada, przed południem na jednym sanockich osiedli doszło do tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły mieszkańcami miasta. Mężczyzna zamknął się w mieszkaniu ze swoją matką, a gdy służby podjęły próbę wejścia do środka, rzucił się na policjantów z ostrym narzędziem – według ustaleń TVN24 była to maczeta.
Wejście służb i atak napastnika
Zgłoszenie wpłynęło około godziny 10. Jak informował starszy kapitan Paweł Giba, oficer prasowy sanockiej straży pożarnej, służby zostały wezwane do asysty przy otwarciu mieszkania. Zgłaszający informowali, że w lokalu przebywa mężczyzna z zaburzeniami, a włączony czujnik gazu sugerował, że mogło dojść do celowego odkręcenia kurek.
Policjanci zdecydowali o wejściu do mieszkania siłowo. Wtedy mężczyzna rzucił się na nich z ostrym narzędziem, raniąc dwóch funkcjonariuszy oraz jednego ze strażaków. Jak informowało TVN24, relacjonujące zdarzenie z miejsca, strażak doznał ran ciętych tułowia i ręki i został zabrany śmigłowcem LPR do szpitala w Rzeszowie.
Policja musiała użyć broni
Podkarpacka Policja w oficjalnym komunikacie opisała, że funkcjonariusze najpierw użyli środków przymusu bezpośredniego, jednak okazały się one nieskuteczne wobec agresywnego napastnika. W konsekwencji policjanci oddali strzały z broni służbowej. Mężczyzna został ciężko ranny. Mimo podjętej reanimacji nie udało się go uratować. „W mieszkaniu policjanci znaleźli ciało kobiety” – poinformowała Policja. Była to matka napastnika.
Teren ogrodzony, trwa śledztwo
Na miejscu pracują policjanci, prokurator oraz technicy kryminalistyki. Teren został ogrodzony, a na ulicy pojawiło się wiele radiowozów oraz pojazdów straży pożarnej. Według relacji TVN24 działania służb wciąż trwają, a śledczy ustalają okoliczności dramatu.
Sprawa budzi ogromne emocje wśród mieszkańców Sanoka — zarówno ze względu na brutalność ataku, jak i tragiczny finał interwencji.
Źródło: TVN24, Podkarpacka Policja











