Obrońcy szpitala w Lesku nocowali przed Sejmem. Domagają się spotkania z premierem w sprawie SOR-u

Mieszkańcy Bieszczad oraz przedstawiciele Ruchu Społecznego w Obronie Szpitala w Lesku kontynuują protest w Warszawie. Jak informuje Polskie Radio Rzeszów, uczestnicy akcji spędzili noc przed budynkiem Sejmu w specjalnie przywiezionym z Bieszczad wozie taborowym. Protestujący zapowiadają, że nie opuszczą stolicy, dopóki nie spotkają się z premierem i nie przekażą mu apelu w obronie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Lesku.

Pod apelem podpisało się 5677 osób. Mieszkańcy podkreślają, że podpisy cały czas są przy nich, ponieważ – jak twierdzą – nikt z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie odebrał dokumentów.

– „Wyszła do nas wiceminister zdrowia, jednak nie usłyszeliśmy żadnych konkretów ani rozwiązań. Plany dla naszego szpitala są w tym momencie utajnione. Dalej chcemy spotkać się z premierem i chcemy, żeby premier dotrzymał obietnicy co do przyszłości szpitala w Lesku” – powiedział Polskiemu Radiu Rzeszów Duszan Augustyn z Ruchu Społecznego w Obronie Szpitala w Lesku.

Protestujący domagają się utrzymania SOR-u oraz jasnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania placówki. Ich zdaniem oddział ratunkowy jest niezbędny nie tylko dla mieszkańców Bieszczad, ale również dla turystów odwiedzających region, Beskid Niski, Sanoczyznę i Pogórze Przemyskie.

Mieszkańcy obawiają się, że likwidacja SOR-u mogłaby wydłużyć czas dojazdu do pomocy medycznej, szczególnie w przypadku seniorów, osób przewlekle chorych oraz pacjentów wymagających pilnej interwencji.

Symbolicznym elementem protestu był nocleg w wozie taborowym. Jak tłumaczył Duszan Augustyn, miał on zwrócić uwagę na problem wielogodzinnego oczekiwania na pomoc medyczną.

– „Zdecydowaliśmy się na nocowanie w wozie, ponieważ ten wóz ma symbolikę oczekiwania na wizytę lekarską. Tak jak my czekaliśmy w nocy przed budynkiem Sejmu, tak osoby w szpitalach na SOR oczekują godzinami, żeby otrzymać usługę medyczną” – dodał.

Sprawa leskiego SOR-u jest częścią szerszej dyskusji dotyczącej przyszłości zadłużonego szpitala. Wśród rozważanych wcześniej scenariuszy pojawiała się m.in. zamiana Szpitalnego Oddziału Ratunkowego na izbę przyjęć oraz możliwość przejęcia placówki przez Kliniczny Szpital Uniwersytecki w Rzeszowie.

Protestujący ostrzegają, że ograniczenie działalności szpitala w Lesku mogłoby zwiększyć obciążenie innych placówek medycznych w regionie – między innymi w Sanoku, Brzozowie, Przemyślu i Rzeszowie.

Źródło: Radio Rzeszów

Shares