Mieszkańcy pewnej miejscowości mieli wczoraj poranek jak z komedii. Zamiast zwykłego ruchu samochodowego na ulicy pojawił się… ważący około 700 kilogramów byk. Zwierzak najwyraźniej postanowił rozruszać nogi i odbyć spontaniczny trening cardio, wprowadzając przy tym odrobinę zamieszania w codzienny rytm osiedla.

Zaniepokojeni mieszkańcy, zamiast podziwiać nietypowego spacerowicza, zadzwonili po służby ratunkowe. Na miejscu pojawili się strażacy i policjanci, którzy – niczym ochroniarze celebryty – zabezpieczyli teren. W akcji pomógł też jeden z lokalnych gospodarzy, który skutecznie odprowadził byka do obory. Zwierzę wróciło więc do swoich czterech ścian, a mieszkańcy mogli odetchnąć z ulgą.
Właściciel tłumaczył, że byk wykorzystał chwilę nieuwagi i wolność otwartych drzwi. Niestety, policjanci nie podzielili entuzjazmu zwierzęcia do spacerów i przypomnieli, że odpowiedzialność za „uciekiniera” ponosi człowiek. Efekt? Mandat dla właściciela.
Cała historia zakończyła się szczęśliwie – nikt nie ucierpiał, a byk wrócił do swojego „siłowniowego boksu”. Jedno jest pewne: mieszkańcy długo będą pamiętać ten nietypowy poranny jogging na czterech racicach.
Źródło: Policja.pl











